Zima z tranem Möller’s – konkurs

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Olympus OM-D E-M10
OLYMPUS M.17mm F1.8
f/1.8, ISO200, 1/1250 s.

Kiedy dwie zimy temu organizowaliśmy podobny konkurs, nie przypuszczałam, że w tym wcieleniu będę tęsknić za białym szaleństwem. A jednak! Wbrew pozorom, śnieg nas w tym roku nie rozpieszcza, a kiedy już coś spadnie... długo nie leży. Co gorsza mam wrażenie, że jesteśmy szarą plamą na białej mapie Polski. Prognozy wieszczą raczej rychłą wiosnę, a i szanse na wyjazd w zaśnieżone rejony marne, tym chętniej pooglądam sobie Wasze konkursowe zgłoszenia :) Pokażcie, jak dobrze bawicie się tej zimy na świeżym powietrzu. Okej, nie musi być biało ;)

Aby wziąć udział w konkursie należy na adres konkurs@lenaikuba.pl przesłać zdjęcie zrobione podczas zimowych zabaw oraz odpowiedzieć na pytanie:

"W jaki sposób zimą wspierasz odporność swoją i swoich bliskich?".

Nagrodami są 3 (trzy) zestawy produktów Möller`s: Möller’s Forte 60 kapsułek oraz - do wyboru przez zwycięzcę - Möller’s Tran Norweski o aromacie cytrynowym lub Möller’s Baby Tran Norweski o aromacie cytrynowym.

Mam wrażenie, że wszyscy znają produkty tej marki i nie muszę ich specjalnie przedstawiać, dla pewności jednak parę słów :) Möller’s Tran Norweski to olej z wątroby dorszy, wytwarzany według tradycyjnej receptury. To naturalne źródło kwasów omega-3 oraz witamin A, D i E. Za tranem Möller’s stoi 160 (!) lat tradycji, a że tradycja zobowiązuje, producent zapewnia dbałość o najwyższą jakość surowca (ryby poławiane są w Oceanie Arktycznym) oraz restrykcyjną kontrolę jakości. Więcej informacji, między innymi na temat procesu produkcji tranu znajdziecie na tej stronie.

Na zgłoszenia konkursowe czekam do poniedziałku 16 lutego. Regulamin konkursu znajdziecie tu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Olympus OM-D E-M10
OLYMPUS M.17mm F1.8
f/4.0, ISO200, 1/2500 s.

Uwaga! Konkurs zakończony! Oto wyniki:

001002003

1. Izabela Kwaśniewska:

"Zimie nosa utrzemy, a właściwie ugryziemy! Odporność Franka wspierana jest przede wszystkim zdrową dietą bogatą w warzywa i owoce oraz spacerami i zabawami na świeżym powietrzu. Codziennie Franuś dostaje również tran w postaci żelek, które nie tylko wspierają jego odporność, ale również są pysznym łakociem."

2. Karolina Woźniak:

"Jestem przemytnikiem. Tylko mnie nie podkopcie na 999, ale tak, przyznaję Wam się, że jestem mistrzynią przemytu. Oczywiście przemytu witamin. Wpycham je wszędzie, gdzie tylko można. Nawet nie wiecie, ile kilogramów cebuli i czosnku zjada moja rodzina rocznie. Powiecie: zwariowała, a ja Wam odpowiem: dbam o nasze zdrowie. Nie wierzę w żadne multiwitaminy, wiem, że prawidłowe odżywianie dostarcza nam odpowiedniej ilości witamin niezbędnych do przeżycia. Dlatego witaminki zjadamy w każdej z postaci. Czy to surówka do obiadu, czy warzywko na kanapce czy też łyżeczka soku z cebuli dolana do wieczornej herbatki. Jemy warzywa i owoce na surowo, ugotowane ,upieczone,konserwowane,płynne czy też prosto z krzaka. Nie ukrywam, że własne grzędy i hektary malin pomagają w codziennym dawkowaniu witamin. Bo o ile lepiej smakuje własna soczysta czerwona marcheweczka dopiero co urośnięta, wyrwana z ziemi, umyta i zjedzona z nieodciętą natką. Pyyycha! Nie mówię każdemu z osobna jedz warzywa, jedz owoce. Ja kroję plasterki marchewki,jabłka i gruszki - wkładam do piekarnika na 10 minut i podaję zdrowy frytki. Nie mówię tego, co moja mama: ”jedz bo to zdrowe”, bo to żaden argument. Tylko pokazuję dziecku jak warzywka znikają w mojej buzi. Wyznaję zasadę: dzieci nie
robią tego, co im każemy, tylko robią to, co my robimy. Bo tak pięknie znika sok z kapusty kiedy ścigamy się, kto pierwszy wypije. Cebulę - moim zdaniem najzdrowsze z warzyw - jemy w każdej postaci.Podsmażam ją żeby nie była za intensywna i dodaję do każdego z dań obiadowych. Pewnie myślicie że mówią na nas cebularze i chodzi za nami brzydki zapach - nic bardziej mylnego.Sok z natki pietruszki zabija wszystkie zapachy. Sałatki wielowarzywne na śniadanie obiad i kolację to u nas norma - kto by nie skosztował wielokolorowego przysmaku, już gotowego, stojącego na stole. Wręcz samo wchodzi do ust. Staramy się jeść owoce i warzywa sezonowe. Są najzdrowsze. Zawsze dbam o formę ich podania. Banan zyskuje oczy z winogrona i łapki z kawałków pomarańczy. Misia fajniej się je niż dawkuje witaminy. Po co zachęcać - podawać w kolorowy,szalony i designerski sposób. Pokazać jakie są smaczne i mlaskać głośno
przy jedzeniu. A kiedy juz najemy się witamin do oporu, pora na spacer. Codzienny spacer - nieważne, jaka pogoda mamy. Przecież od deszczu jeszcze nikt nie umarł, a mały mrozik tylko poprawi nam krążenie. A w tym czasie wietrzy sie dokładnie nasz dom. O jak miło wejsc do domku, kiedy panuje w nim powietrze czyste, niczym nie skażone - bo mieszkamy na odludnej wsi:) Ogólnie mieszkamy temperaturze 20 stopni- wyższe osłabiają organizm. A może raczej go rozregulowują. I nie ubieramy się na przegrzaną cebulę - kilka rozsądnych warstw wystarczy. A najlepszą metoda na zarazki jest-zabić je śmiechem. Więc codziennie rechoczemy do rozpuchu. To nas dotlenia i wprowadza w nastrój, którego nie lubią bakterie. Goraco polecam można stosowac bez ograniczeń i bez przeciwskazań. Bez względu na pore dnia i wiek.

3. Katarzyna Otłowska:

"Jak to jest z odpornością? Nieźle, co najmniej na mocną czwórkę - żeby się nie przechwalić;) W każdym razie nie było konieczności sięgania po antybiotyki, leki też naprawdę symbolicznie były stosowane. Mimo małych perturbacji udaje się nam korzystać z uroków zimy: na saneczkowej górce jesteśmy stałymi bywalcami, wybieramy się do lasu na długie spacery w urokliwych okolicznościach przyrody:) Pewnie i to "niezasiedzenie się" w domu trochę działa, ale pamiętamy też o ubraniu - nieprzesadnie grubym, takim, które grzeje, ale nie przegrzewa. I wreszcie - jedzenie... Temat drażliwy... Matka ucieka się do kłamstwa - "to takie mięso" (to o rybie, która jakoś budzi kontrowersje córek, gdy się na talerzu znajduje), nader dostępne cenowo jabłka to na szczęście bardzo lubiane owoce. Stryjek podrzucił nam "żujki" z kwasem omega - pyszne, o smaku pomarańczowym, a gdy się skończyły, to okazało się, że i tran cytrynowy jest wielce ok;) Zresztą - skoro rodzice piją, to i dobry wzór dla pociech stanowią!:) Największa bolączka - nadal "pracujemy" nad przekonaniem dziewczyn, że surówki to nie "samo zło", ale "samo dobro"... Tu jednak nawet dobry przykład nie działa zbyt skutecznie... Spróbują i obiecują: "Może następnym razem"...;) Słodycze są dla ludzi;) - dla dzieci także (w rozsądnych ilościach), ale nie kupujemy nigdy napojów gazowanych, chipsów, kremów czekoladowych - chwila przyjemności (o ile komuś to smakuje w ogóle...) nie jest warta spożycia "przy okazji" tej masy "dziwnych" składników."

Gratulujemy! :)

1 komentarz

  1. KarolinaWoźniak's Gravatar KarolinaWoźniak
    28 marca 2015 at 10:02 | Permalink

    Sponsor nie wywiązał sie ze swoich zobowiązań,smutne ale prawdziwe….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>