Wpisy otagowane jako: allegro

Szafa Leny – zimna jesień

lenaikuba, 5 listopada 2014
Lena i Kuba, blog rodzinny, blog dziecięcy, moda dziecięca, fotografia dziecięca - Szafa Leny – zimna jesień
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Z perspektywy mijających i co najmniej kilku nadchodzących dni „zimna jesień” brzmi jak oksymoron, nieprawdaż? Klimatolodzy nazywają taki stan rzeczy anomalnym, ja jednak wolę myśleć, że to trend, który utrzyma się co najmniej do połowy tego stulecia Tak, jestem ciepłolubna, a jedyne, za co lubię – wrrróć! – za co lubiłam jesień sprzed globalnego ocieplenia, to ciuchy. Swetry, botki, płaszcze, rajstopy (!), szale, a od niedawna także czapki, których jako nastolatka nie znosiłam. To taki czas, kiedy na bazie jednej prostej sukienki można stworzyć kilka różnych „kreacji”. Zabawa fakturami, kolorami, deseniami… „Zabawa” to być może za dużo powiedziane. Zarówno w szafie Lenki, jak i swojej, ograniczam się do kilku, raczej stonowanych barw. Cóż, nigdy nie byłam jednak typem imprezowiczki 😉 Szare botki – Bartek. Jasnoszary komin polarowy – Broel. Sztruksy – H&M. Szara bluzeczka w kropeczki – Kollale. Szara sukienka/tunika – Kollale. Niezwykła „dresówka”. Wcięcie w talii + pomysłowe kieszenie. Nasza ulubiona tej jesieni, zdecydowanie. Eliza, jesteś wielka, serio! Rękawiczki – H&M, niezawodnie. Czapka z uszkami – Allegro. Gruba czapa z odpinanym pomponem – Allegro. Rajstopki w jodełkę (gruuube, elastyczne, świetne!) – Allegro. Komin w kwiaty – C&A (dział damski). Szary płaszczyk – C&A. Posiłkujemy się także czarnym płaszczykiem z Mango (niemal taki sam) oraz kożuszkiem z Zary (podobnym do tego). Polecam też szafowy wpis wczesnojesienny Dla stęsknionych – więcej zdjęć jesiennej Lenki (i nie tylko) już jutro

Opublikowany w kategoriach: Szafa Leny, Szafy

Wciąż jeszcze zielono

lenaikuba, 15 września 2013
Lena i Kuba, blog rodzinny, blog dziecięcy, moda dziecięca, fotografia dziecięca - Wciąż jeszcze zielono
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Ciężko mi uwierzyć, że serwuję Wam dziś zdjęcia sprzed zaledwie tygodnia. Przez ostatnie siedem dni tyle się działo, że mam wrażenie, jakby minął co najmniej miesiąc. Za oknami całkiem inny widok, nie tylko ze względu na to, że to inne okna 😉 Termometr nie daje się oszukać nawet ustawieniem go po nasłonecznionej stronie domu, liście coraz słabiej trzymają się gałęzi, a i kolor ich jakiś taki… smutny. Nieuchronnie zbliża się pora roku, którą do niedawna najchętniej wykreśliłabym z kalendarza. Albo przynajmniej przespałabym.

Opublikowany w kategoriach: Chwile